I kolenja paczuszka…
To jest z drugiej roleczki z pamiętnej soboty. Drugą połowę prawdopodobnie Ziemek zapełnił. Okazuje się, że aparat nie jest całkowicie szczelny i co za tym idzie zdjęcia są ‘be’! Jutro bym naprawił pudełko, ale niestety pewna dupa blada (tak Ziemek, patrzę na Ciebie) zapomniała o nim. Także nici z kącika majstra przy Legionowej. Teraz mam sporo czasu, ale mniej zdrowia. Właśnie zwalczam chorobę która może doprowadzić do poważnej obniżki dobrego humoru jak i samopoczucia w ciągu moich jedynych dni (prawie) wolnych. Przekleństwo normalnie. Już miałem nadzieję, że pozałatwiam co tam trzeba było zrobić, zakupy i inne duperele a tu zonk. No cóż, jeśli w jakiś cudowny sposób wyzdrowieję i będę miał się dobrze, to dobrze. Jeśli nie, to… wolę nawet nie myśleć.
Niżej zamieściłem parę zdjęć które nie były tak kompletnie złe. Mają smugi i jakieś farfocle, ale jak dla mnie dodaje to uroku. Może jak naprawię aparat to zmienię zdanie. To tyle!





latarnia pierwsza klasa ;)
a wpis możesz odhasłować, jakoś to przeżyję :P
autentyczny oldschool;) 1sze i ostatnie jak lublin w czasie międzywojennym;)… hmm tak jakbym wiedziała jak wyglądał LBN w czasie międzywojennym;P PZDR
Ana, od czego mamy wyobraźnię, kochana? ;)
racja racja;) No i już wiem jak wyglądał wtedy LBN:) Jakie to proste;):*
Fit, mam dla Ciebie info o serwisie aparatów, ale to w poniedzialek Ci opowiem co i jak, bo nie wiem jak Ci to słownie wytłumaczyć nie znając nazw ulic ;)