Słów kilka.
No. Weekend majowy (bo tak to się chyba nazywa) pełną parą. Za 4 dni będę płakał by chwila w której piszę tego posta wróciła, ale pewnie nie będzie dało rady. Po poobijaniu się o wszystkie kąty w moim łóżku czas coś konstruktywnego zrobić.
Niedzielny dzień minął pod znakiem chęci-na-naukę i nauki gramatyki. Siedzenie do 02:30 źle wpływa na organizm.
Poniedziałek jakoś przeleciał pod znakiem ADHD na zajęciach Lit. Amer. i nie robieniu nic ciekawego na gramatyce. Bałem się jedynie fonetyki i słusznie, łatwo to nie będzie.
Wtorek, kolosek i potem prawie wolne. Wieczór z mamą i siostrą w Yarisie 1.0 na gaz. Obejrzałem nową/starą obwodnicę Międzyrzecką i z tego co widziałem to nieźle nieźle…
Środa jak to dzień wolny, u taty w bloku na obiedzie i wieczór rozerwany między kompem a nauką. W przerwie wyczyściłem przybornikiem, otrzymanym od allegro, obiektyw i czeka na body. Spacer z grubym po 22:00 dobrze zrobił. Dresik na ciałko, kurtencja ortalionowa i czapeczka. Zestaw taki zapewnia ciepło i ochronę przed deszczem. Adidaski z siatki były jedynym słabym punktem w tym ubiorze. Gumowce lepsze by były, ale nie miałem rozmiaru. Teraz siedzę i stukam sobie tego posta. Nie ma już o czym pisać. Czekam do piątego, czyli poniedziałku na odbiór aparatu i tyle.
Olka, nie zapomnij wziąć dla mnie tego czegoś śmiesznego czym Ziemek kręcił jak smieną się bawił. Ok?
Miałem dać jakieś zdjęcia, ale nie dam rady…

spokomoko panie kierowniku, już sobie zapisałam, żeby nie zapomnieć :D
Aaaaa Fit też się bawi w wordpressa?:) a co do ADHD to najlepszym przypadkiem był Ziom, który się turlał po podłodze:) pozdrawiam z metropolii!:P
Ziemek na podłodze? Nie widziałem, na których zajęciach?! Kurde, było zdjęcie zrobić.